Na praktykach za granicą

Studentka Ekonomii, Kamila Schreiber wyjechała na trzymiesięczne praktyki w ramach programu Erasmus + do firmy Tangerine Confectionery Ltd w Pontefract w Wielkiej Brytani. Kamila tak opisuje pierwsze tygodnie praktyki w firmie:

"Przez pierwsze 1,5 tygodnia zwiedzałam fabrykę. Cały kompleks składa się z dwóch budynków - starej i nowej fakbryki. W starej fabryce produkowane są różnego rodzaju żelki i cukierki, a w nowej czekolada pod różną postacią - kulki czekoladowe, orzechy w czekoladzie oraz popcorn. Szczegółowo poznawałam proces produkcji poszczególnych produktów. Istotne były również różnego rodzaju procedury bezpieczeństwa, które są bardzo ważne przy produkcji żywności. Natępnie mój opiekun pokazał mi szczegółowo jak przebiega kontrola jakości. Moim zadaniem było zdiagnozować problem gdy pojawiał się wadliwy produkt i zgodnie z procedurą przedstawić jego rozwiązanie. Praca ta pochłania bardzo dużo czasu, ponieważ jedna maszyna jest w stanie zająć nawet pół hali, a proces produkcji produktu przechodzi tak różne fazy, że czasem ciężko sprecyzować na którym etapie jest problem. Poznałam specyficzny wewnętrzny program pozwalający monitorować wyniki i wydajność poszczególnych sektorów. Ponad to, fabryka w związku z prawdopodobną zmianą właściciela przeprowadza gruntowną inwentaryzację, w której aktywnie uczestniczę".

Życzymy Kamili powodzenia w zdobywaniu doświadczenia zawodowego, a studentów PSW zapraszamy do reazlizowania praktyk za granicą!

 


Erasmus we Włoszech

Na Erasmusa pojechałam wspólnie z sześcioma osobami z naszej szkoły. Wszystkich znałam dość dobrze i wiedziałam, że na pewno stworzymy zgraną paczkę. Cieszyłam się, że nie jadę tam sama, bo na początku obaw było mnóstwo, a myśl, że będą tam znane mi osoby jakoś dodawała mi otuchy. Nie był to mój pierwszy wyjazd za granicę, ale obawiałam się, że trzy miesiące, to strasznie długo i tęsknota za domem nie pozwoli mi w pełni cieszyć się tym wyjazdem.

w1

Naszym celem był udział w programie Erasmus pt.: „Uczenie się przez całe życie”. Program polegał na odbyciu praktyk we współczesnej włoskiej firmie, w naszym przypadku było to gospodarstwo rolne. Mieliśmy nauczyć się funkcjonowania przedsiębiorstwa i wykonywać prace pomocnicze. Od początku pobytu byłam trochę onieśmielona i wstydziłam się mówić po angielsku, trema szybko minęła i okazało się, że mój angielski jest całkiem dobry. Z komunikacją nie było najmniejszych problemów. Zresztą opieka osób pracujących z nami była tak dobra, że jeśli ktoś miał pewne problemy z komunikacją, to zupełnie nie było się czym stresować.

w2

Miasto Bagnacavallo, bo tam odbywały się praktyki, przywitało nas piękną pogodą, uśmiechami życzliwych i pomocnych ludzi. Jeśli ktoś nie zna dobrze geografii Włoch, to warto wspomnieć, że miasteczko położone jest w północno-zachodniej części włoskiego „buta”. Blisko stąd do Rawenny, Bolonii i morza Adriatyckiego. Bagnacavallo to urocze, historyczne miejsce z tradycyjnym, średniowiecznym Starym Miastem i romańskimi zabytkami. Jego nazwa podobno pochodzi od gorących źródeł, gdzie wyleczono konia cesarza Tyberiusza.

w3

Przez trzy miesiące pracowaliśmy w dużym gospodarstwie rolnym, gdzie oprócz uprawy roli, kwiatów i drzew znajduje się stadnina koni. Firma, na początku tylko rodzinna z biegiem czasu rozrosła się i obecnie dysponuje pokaźnym personelem i majątkiem. Podczas praktyk robiliśmy dosłownie wszystko: od prac biurowych, przygotowania zamówień do wysyłki, po prace typowo ogrodnicze: sadzenie drzew, kwiatów, pielęgnację roślin i moje ulubione zajęcie, czyli opiekę nad końmi. Mieliśmy także fachową pomoc i wsparcie w postaci opiekunki – Marii. Bardzo sympatycznej, młodej, uśmiechniętej Włoszki, która zawsze miała dla nas czas. Bardzo wyrozumiała i cierpliwa, dawała nam przez cały pobyt wsparcie, którego czasem potrzebowaliśmy. Kontakt z Marią mamy do dziś. Piszemy e-maile, rozmawiamy na skype. Zresztą takich znajomości jest więcej. Mamy nadzieję, że zawarte przyjaźnie przetrwają i będzie nam dane spotkać się kiedyś ponownie.

w4

W wolnych chwilach mieliśmy czas na zwiedzanie miasteczka, próbowaliśmy włoskiej kuchni, rodzimych specjałów i win. Kilkakrotnie mieliśmy okazję gościć na kolacji u naszych gospodarzy – było pysznie. Czas pozwolił nawet na to, żeby wypuścić się dalej i dzięki temu byłam w Rzymie, Rawennie i Wenecji.

w5

Wakacyjny Erasmus, który spędziłam we Włoszech był dla mnie czasem magicznym. Poznałam wielu ludzi, zdobyłam cenne przyjaźnie, podszlifowałam angielski i zaczęłam mówić trochę po włosku. Jeśli byłoby mi dane skorzystać z takiego wyjazdu ponownie nie wahałabym się ani chwili. Do Włoch na pewno wrócę, pewnie nie z programem Erasmus, ale prywatnie. Zabiorę ze sobą rodzinę, aby wspólnie ze mną doświadczyli magii tego kraju i ujrzeli jego piękno.
w6

 

AG